Dzieci Ireny Sendlerowej (2009)
dramat, film biograficzny, film historyczny
Produkcja: USA
Data premiery: 18.09.2009 (Polska), 19.04.2009 (Świat)
Dystrybutor: Syrena Films
Autentyczna historia życia Ireny Sendlerowej zachwyca, urzeka i budzi podziw, sam film, choć ambitny, wydaje się jednak w pełni nie odzwierciedlać czasów getta i rzeczywistych wydarzeń, jakie wówczas miały miejsce i jakie sprawiły, że postać Ireny Sendlerowej jest dziś znana i szanowana na całym świecie.
Irena Sendlerowa to kobieta, którą śmiało można określić mianem heroicznej bohaterki, która nie miała oporów, aby przeciwstawić się Niemcom i ratować spod ich morderczych rąk żydowskie dzieci. To właśnie ona chroniła i wywoziła z getta dzieci, których śmierć miała być przesądzona, ale dzięki jej charakterowi, uporowi i pasji – nie była. Uratowała ponad 2 tysiące maluchów, które miały zginąć w warszawskim getcie w czasie II wojny światowej.
O niej miała być historia, która wzrusza, fascynuje, budzi podziw i szacunek do tych, którzy narażali własne życie dla ratowania cudzego. I taki jest film Johna Kenta Harrisona, chociaż niektórzy po wyjściu z kina czują niedosyt i rozczarowanie. Czy jednak trzeba lać po ekranie tony krwi, pokazywać agresję, brutalność i hektolitry ludzkiego potu wymieszanego z rzezią krwi, żeby zrobić na nas wrażenie? Wydaje się, że tak, bo pobudzające nas historie filmowe takie w głównej mierze są. Ale nie ta, mimo, że „Dzieci Ireny Sendlerowej” to czasy wojny, getta i prześladowania żydowskich dzieci, to film Harrisona nie zamierza pokazać nam jatki, która tak naprawdę niczego nie wnosi i nie przekazuje. Widzimy Irenę Sendler, która nie ma żadnych wątpliwości ratując dzieci z rąk okupanta, widzimy wojnę cichą i wyniszczająca, niewrażliwą, ale i bez lawiny ludzkich wnętrzności rzucanych po ekranie. Widzimy przejmujący strach dzieci przed siłą, która ma je zgładzić i determinację kobiety, która nie podda się nazistowskim zapędom na życie niewinnych. Widzimy ból i odwagę, emocje, które przeplatają się ze sobą i które każą nam na chwilę zwolnić, zamyślić się, zastanowić.
I co z tego, że kinematografia jest do kitu? Co z tego, że nie ma krwi a bohaterowie są przewidywalni, Polacy bohaterscy lub oportunistyczni, Żydzi pogodzeni ze swoim losem, a Niemcy źli. Co z tego, że muzyka Kaczmarka gdzieś ginie w tle i nie daje napięcia? I jakie znacznie ma to, że sceny filmowe są nudne, przewidywalne, poprawne polityczne i moralnie, czyli takie, które nie robią nas wrażenia? I czy tak ważne jest wbijanie nas w fotel wymyślnymi sztuczkami i efektami specjalnymi, których w tym filmie nie ma? To jest życie. To jest wojna. To jest próba ratowania drugiego istnienia i bohaterstwo zwykłej kobiety, która dziś opowiadając o tym, co się wtedy stało nie mówi wzniośle, nie szczyci się tym, co zrobiła. Cieszy się, że mogła. „Dzieci Ireny Sendlerowej” jest tego świadectwem.
loading...

Jest to film bardzo wzruszający.
Bardzo mi sę podobał i nie płakałam na nim,ale według mnie irena sendler jest bardzo odważna i pełan podziwu.
loading...
dilm byl nawet spoko ale recenzja do kity a mialem nadzieje spisac do szkoly:(
loading...
Super film:) … polecam ..
loading...
film jest niesamowity, czytalam wlsanie ksiazke, bo kupilam sobie przez sms’a (one step)
loading...
heh .. na filmie nie byłam ale z recenzji wynika że jest bardzo smutny i rzeczywisty jestem pelna podziwu dla Inreny Sendlerowj że poświęcila własne życie dla mlodszych i gdy później opowiadala o tym w wywiadach to nie chwalila się tym tylko mowila szczerze że zależało jej na tym że mogła i wgl cieszyla się że pomogla tylu dzicią
loading...
moim zdaniem recenzja nie taka zla mozna zmienic kilka zdan dopisac troche i jest ok.
a film rzeczywiscie bardzo smutny i wzruszajacy….
loading...
To ma być recenzja ?:>
loading...