Green Lantern

Green LanternRecenzja filmu: Green Lantern (2011)

sci-fi
Reżyseria: Martin Campbell
Scenariusz: Michael Goldenberg , Greg Berlanti, Michael Green, Marc Guggenheim
Premiera: 29.07.2011 (Polska) 14.06.2011 (świat)
Produkcja: USA

Z historią Green Lanterna spotkałem się wiele lat temu, będąc fanem komiksów opisujących historie Supermana, Batmana, X-Menów i innych superbohaterów. Interesującym wydawał się fakt, że nad całą galaktyką pieczę sprawuje elitarna i niezwykle silna organizacja złożona z najodważniejszych przedstawicieli każdego sektora – Korpus Zielonej Latarni. Ci śmiałkowie, wyposażeni jedynie (a może aż?) w pierścień mocy, który intensyfikował wolę dzierżącego go, mieli niewyobrażalną moc ograniczoną jedynie ich wyobraźnią. Moc ta przywdziewała również na nich swoisty mundur korpusu, a także służyła jako międzygalaktyczny tłumacz. Pierścień ów musiał być co jakiś czas doładowany z baterii, która przypominała staroświecką latarnię wykonaną z ciemnozielonego metalu.

Tyle tytułem wstępu. Na fali komiksowych ekranizacji nie można było nie zauważyć wyżej wymienionego „Green Lantern”, Zielonej Latarni. Podjął się tego Martin Campbell, reżyser znany chociażby z takich filmów jak „GoldenEye”, „Casion Royale” czy „Maska Zorro”. W rolę głównego bohatera, Hala Jordana, wcielił się Ryan Reynolds, aktor kojarzący się mi głównie z mało ambitnych filmów amerykańskich, czy serialu komediowego „Oni, ona i pizzeria”. Z obsady warto również wspomnieć o Blake Lively, grającej córkę właściciela firmy lotniczej i młodzieńczą miłość Hala, czy Petera Sarsgaard, grającego Hectora Hammonda, naukowca opętanego energią Parallaxa.

Sama fabuła jest bardzo prosta. Wszechświat zostaje zagrożony powrotem Parallaxa, niszczycielskiej siły opierającej się na żółtej mocy strachu. Kolor żółty jest natomiast jedyną siłą, która jest w stanie zniszczyć zielony kolor Zielonych Latarni. Abin Sur, najpotężniejszy z Zielonych Latarni, który niegdyś uwięził Parallaxa, stawia mu czoło, jednak nie jest w stanie wygrać. Ranny ucieka i rozbija się w sektorze 2814 (cały wszechświat podzielony jest na 3600 sektorów) – Ziemi. Odnajduje go Hal Jordan, pilot, o dość lekkomyślnym charakterze. Abin Sur przekazuje mu swój pierścień mocy, po czym znika.

Dalej akcja rozwija się jak w wielu filmach o superbohaterach, którzy dopiero poznają swe moce. Nie brakuje tutaj sytuacji komicznych, kiedy Jordan po raz pierwszy wypróbowuje moc pierścienia. Koniec końców trafia na planetę Strażników – OA, skąd Korpus Zielonych Latarni wziął swój początek. Tam poznaje przywódcę Latarni – Sinestro (grany przez Marka Stronga) oraz inne Latarnie, pochodzące ze wszystkich zakątków galaktyki. Poznaje również zagrożenie, jakie niesie za sobą moc strachu, która napędza Parallaxa. Sam przechodzi trening pod okiem potężnie wyglądającego Kilowoga.

Tymczasem na ziemi Hector Hammond, naukowiec, zostaje „zarażony” mocą Parallaxa, zyskując nie tylko niewyobrażalną siłę zdolną zabijać Zielone Latarnie, ale i wygląd Człowieka Słonia. Koniec końców dochodzi do wielkiej bitwy pomiędzy dobrem (kolor zielony), a złem (kolor zółty), a wszyscy wiemy jak to się kończy. Bitwy, która obfituje w ogromną ilość efektów specjalnych.

Podsumowując, „Green Lantern” jest jednym wielkim efektem specjalnym w odcieniach zieleni. Scen, gdzie wykorzystano CGI (ang. Computer Generated Imagery), jest o wiele więcej niż scen z wykorzystaniem żywej scenerii. Sama postać Hala Jordana jest płaska i bez wyrazu, jak gdyby Ryan Reynolds nie wiedział z której strony ugryźć bohatera. Wątek miłosny między Jordanem a Carol Ferris (Blake Lively) wydaje się być standardowym dodatkiem Hollywood wciśniętym na siłę.

Czy warto iść do kina aby obejrzeć ten film, nawet w wersji 3D? Można, ale bez fanatyzmu. Do wyboru mamy wszakże o wiele bardziej udane ekranizacje komiksowe, które już się ukazały. „Zielona Latarnia” to taka drzemka po obiedzie.

Obejrzyj zwiastun filmu „Green Lantern”.

GD Star Rating
loading...
Green Lantern, 3.5 out of 5 based on 2 ratings

Oni mają swoje zdanie o filmach

Zostaw komentarz